poniedziałek, 23 października 2017

ZACHÓD...A MOŻE WSCHÓD...

Tym razem na płótnie 70x100 podjęłam się próby stworzenia czegoś na podobieństwo mgły. Chciałam by barwy nawiązywały do ciężkiej jesieni. Obecnie gdy dzień krótki a ranki ciemne, wilgotne i mgliste. Tak całkiem z głowy.
Pierwsze koty za płoty... jak to mawiają.


Kiedy burza, kiedy klęska w progi życia mego szła, 
Na powiekach mych się kładła dobroczynna, ciemna mgła. 
Tak się stało niewidzenie rzeczywistych moich dni: 
Co się nie śni - zamglonemu niech się zdaje, że się śni! 
Nie dostrzegłem lat minionych ani nawet innych lat, 
Świat mój kłębił się poza mną i to wcale nie był świat. 
Dobrze było na obłokach załamanym dłoniom dwóm, 
Szum był we mnie i nade mną - spadających liści szum. 
Dłońmi niebem pachnącymi odpędzałem cienie z lic, 
I w tych dłoniach załamanych nie zostało więcej nic. 
Nie kochałem cię za dobro, nie kochałem cię za zło, 
Ale za to, żeś się kładła na mych oczach ciemną mgłą. 
                                                                                Jan Brzechwa 





piątek, 20 października 2017

BUKOWY LAS


Styczeń 1874

Jakże chętnie porozmawiałbym z tobą o sztuce; trzeba, byśmy przynajmniej dużo pisywali do siebie na ten temat; powinieneś odkrywać piękno, gdzie tylko można; większość ludzi w ogóle nie dostrzega piękna.
Rób częste wycieczki i kochaj przyrodę – tylko w ten sposób można się czegoś nauczyć i rozumieć sztukę coraz lepiej. Malarze rozumieją i kochają przyrodę i dlatego uczą nas, jak należy na nią „patrzeć”. Są przecież malarze, którzy potrafią malować tylko dobre obrazy, którzy nie potrafiliby źle malować.
Zresztą zdarzają się i zwykli śmiertelnicy posiadający dar robienia rzeczy doskonałych. Dobrze mi się tutaj powodzi; mam rozkoszne mieszkanie i z zapałem poznaję Londyn, angielski sposób życia i samych Anglików.        A oprócz tego mam przyrodę, sztukę, poezję i gdyby to wszystko nie miało mi wystarczyć, cóż by mi wystarczyło?
A jednak nie zapominam o Holandii i często myślę o Hadze i o Brabancji.

Vincent van Gogh 






niedziela, 24 września 2017

KRAKÓW DLA CHORYCH

Ostatni tydzień spędziłam w trasie. Niech nikt błędnie nie myśli, iż podróżowałam na urlopie lub zwiedzałam Małopolskę.
Moja trasa zredukowała się przez splot nieszczęśliwych wypadków do trasy hotel - szpital - apteka - hotel.
Ale cóż można robić ze sobą, gdy mąż leży na szpitalnym oddziale przeszło tydzień czasu, a odwiedziny chorych zaczynają się o godzinie 14:00 ?

Postanowiłam kupić kredki akwarelowe w sklepie na placu Matejki i pójść na krakowski rynek.
Nigdy nie próbowałam swoich sił w akwareli "na żywo", ale jeśli i tak głowa zajęta problemami to co mi może zależeć...
Jednak przyznaję, że nie jest łatwo utrzymać perspektywę, światło i kolor przy stale mieniającym się otoczeniu.
rynek
Wawel



czwartek, 14 września 2017

Słoneczniki

Wydawałoby się, że nie ma "prostszego" tematu do rysunku jak słonecznik.
Prosta łodyga, duże liście, małe złote płatki otulające delikatny brązowy meszek.
Nic bardziej mylnego.
Struktura tego kwiatu jest bardzo wymagająca o czym przekonałam się niejednokrotnie, podejmując próbę namalowania go akwarelą, pastelem czy jak w tym przypadku olejami.
Poza tym, że temat sam w sobie jest niełatwy to jeszcze dodatkowo (niewiadomo po co) wybrałam płótno 70X100 cm.
Ale jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz...
Tak na jedno podejście...



Dorastamy do twojej wiedzy,
Wysokiej wiedzy solarnej,
Kwiecie, który Słońce za wzór bierzesz!
Z dawna już kręgiem nasion
Chóralnie szeptałeś
O ciemnym jądrze słonecznym,
A koroną złocistych płatków,
O fotosferze.
Dzikie, korzenne tchnienie
Z bliska cię osnuwa:
Może to zapach Słońca,
Który ty przeczuwasz?

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


czwartek, 13 kwietnia 2017

Wyob­rażając so­bie szczęście nie wy­biegaj w krainy miodem płynące. Spójrz na dru­giego człowieka, to on wniesie ra­dość w Two­je życie




Wiosna zapukała do naszych bram.
Wszystko rozkwita zachwycając nasze zmęczone po zimie oczy pełnią żywych barw od cytrynowych zieleni liści brzóz po żółtości żonkili, lilo-róże hiacyntów...
...można tak wymieniać bez przerwy, gdyż co dzień coś nowego otwiera swe "oczy" po sennej zimie.
Promienie słoneczne ogrzewając daszki uli, niebawem ciepłem obudzą ich pracowitych mieszkańców.
A dla moich ulubionych pszczelarzy ze SPIŻARNI MIODOWEJ popełniłam oto olej na płótnie 
z ich firmowym logo.
 

Mogę i pragnę zaznaczyć, że miody z PASIEKI MIGOCKICH są najlepsze, najzdrowsze, najsmaczniejsze. Nagradzane na wielu prestiżowych konkursach i wydarzeniach pszczelarskich.
Bogata gama smaków i rodzajów certyfikowanych miodów zachęca do kosztowania.
Jeżeli będziecie kiedyś odwiedzać targi regionalnych specjałów lub wstąpicie do sklepu ze zdrową żywnością szukajcie SPIŻARNI MIODOWEJ MIGOCKICH.
A póki co myśl...

Ciekawe czy adresatom spodoba się prezent...

środa, 22 marca 2017

Pierwsze oficjalne zamówienie

Zostałam poproszona o wykonanie wzoru na plakietkę okolicznościową XXIII AprIlisu w Ryczynie. Jest to moje pierwsze zamówienie, które pójdzie w świat między ludzi. Po wysłuchaniu uwag "organizatorki" wpadłyśmy na taki oto pomysł. Wykonanie kredką, myśl przewodnia tkactwo wczesnośredniowieczne. Już jestem niezmiernie ciekawa jak sprawdzi się to w praktyce w wersji okrągłej plakietki. 
Premiera PLAKIETKI niebawem.

XXIII Aprilis w Ryczynie



środa, 18 stycznia 2017

Gdyby tygrysy jadły irysy...

Choć za oknem piękna zima i wcale nie chcę by odchodziła... to pozwoliłam sobie poczynić coś odmiennie kolorowego od tego co widzimy na dworze. 
Olej długo schnie, ale wiernie oddaję mu swój czas.
Gdyby tygrysy jadły irysy
Wanda Chotomska

Gdyby tygrysy jadły irysy, to by na świecie nie było źle,
bo każdy tygrys
irysy by gryzł,
a mięsa wcale nie.

Jakie piękne życiorysy
miały wtedy by tygrysy!
Z antylopą mógłby tygrys
iść do kina
i irysy by w tym kinie
sobie wcinał.
Mógłby sobie wziąć irysów
pełną teczkę
i wyruszyć z owieczkami
na wycieczkę.
Mógłby pójść na podwieczorek
do gazeli,
gdzie na pewno by serdecznie
go przyjęli.
Każdy kochałby tygrysy
i do wspólnej prosił misy,
i z radości każdy chodziłby na rzęsach –
gdyby tygrysy jadły irysy zamiast mięsa.
Tylko jest kwestia,
że taka bestia
straszny apetyt zazwyczaj ma –
zapas irysów
w paszczach tygrysów
zniknąłby w ciągu dnia.
W sklepach byłyby napisy:
„Brak irysów przez tygrysy”.
Człowiek musiałby w ogonku
stać i czekać,
i nie dostałby irysów
ani deka.
Mógłby pisać w książkach życzeń
i zażaleń,
i wyjść z siebie, i z powrotem
nie wejść wcale.
No a gdyby obok siebie
musiał sterczeć,
to instynkty miałby człowiek
wprost krwiożercze.
Każdy z zemsty za irysy
powygryzałby tygrysy
i ze złości nie zostawił ani kęsa –
gdyby tygrysy jadły irysy zamiast mięsa.